JESZCZE PRZYPOMINAMY LUDZI

Od czasów Jerycha ulica jest idealną sceną, przestrzenią otwartą, wspólną, agorą – miejscem spotkań, gdzie można się wypowiedzieć, prezentować siebie i swoje poglądy między innymi poprzez sztukę. Wstęp wolny, brak selekcji na bramce, miejsca nienumerowane, seanse nie biletowane. Spotkanie twarzą w twarz, gdzie nie ma miejsca na udawane emocje, na ctrl-z zet i na dubel. Nie można schować się za ekranem, przywdziać skóry avatara, ukryć prawdy. Tu prawda jest punktem wyjścia. Niewiele pozostało takich miejsc.

Trudno mówić o sztuce bez kontekstu społecznego, bez nawiązań do aktualnej sytuacji, bez reakcji na bodźce zewnętrzne i zmiany w błyskawicznym tempie zachodzące we współczesnym świecie. Artysta nigdy nie tworzy w próżni, w oderwaniu od otaczającej go rzeczywistości. Drogowskazem niech będą słowa Ai Wei Wei’a „Jeśli moja sztuka nie ma nic wspólnego z ludzkim cierpieniem i żalem, to po co jest ta sztuka?”.

Każdego dnia dobiegają nas wiadomości, szokujące obrazy ludzkiego nieszczęścia. Wschód – zachód. Bogata północ – biedne południe. Ogrom nierówności, kryzys migracyjny. Jak reagujemy? Vaclav Havel konstatował „Tragedią współczesnego człowieka jest nie to, że wie on coraz więcej o sensie swego życia, lecz że coraz mniej zajmuje się tym pytaniem” Czy możemy tylko patrzeć widząc ludzi, takich samych jak my, ryzykujących życie w dramatycznej walce o przeżycie, w podróży do obiecanej ziemi? Czy możemy być bierni wobec przemocy wymierzonej w innych, obcych, a jednak takich samych? Czy możemy być bezczynni, gdy naruszana jest godność ludzka, nierespektowane prawa kobiet, mniejszości narodowych, niszczona przyroda, a mowa nienawiści z rynsztoka przechodzi do mainstreamu? Czy życie w ułudzie końca historii może być usprawiedliwieniem naszej obojętności?

Czy posiadamy umiejętność bycia suwerenem swojego losu. Na ile naprawdę potrafimy być większymi czy mniejszymi wspólnotami, lokalnymi, narodowymi, ponadnarodowymi – po prostu ludzkimi, czy bardziej zbiorem wolnych ale pojedynczych molekułów.

KSA AiR 2018 ponownie wychodzi na ulice. Tym razem to rok, w którym Polska obchodzi ocznicę odzyskania niepodległości. Nomen omen. Jednocześnie w Katowicach odbywać się będzie szczyt klimatyczny co może posłużyć jako punkt wyjścia do działań artystycznych poruszających wątki świadomości i odpowiedzialności społecznej w zakresie ochrony środowiska.

Już wkrótce zapełnimy ulice miasta, będziemy widoczni i głośni ponieważ obecna sytuacja nie pozwala na to, by być jedynie obserwatorami. Wręcz przeciwnie, jest ona mocnym wezwaniem do odpowiedzialności osobistej i społecznej.

Matylda Sałajewska, kuratorka Katowice Street Art AiR 2018

/tytuł zaczerpnięty z fragmentu utworu Asi Miny „Nie narażaj mnie”/